.

Relacja z Mistrzostw Świata amatorów 2009

Dodany: 26.11.2009, 00:45

Po szczęśliwym zwycięstwie w marcowym turnieju kwalifikacyjnym w Warszawie, pojechałem jako reprezentacja Polski do Nowego Jorku na Mistrzostwa Świata. Nazwa turnieju była bardzo szumna, ale należy pamiętać, ze tak naprawdę są to tylko mistrzostwa świata amatorów i to tylko tych, którzy mają zagraniczne (tzn. nie-japońskie) obywatelstwo albo mieszkają poza Japonią. To oczywiście znaczy, że nikt z prawdziwej światowej czołówki, nawet szeroko rozumianej, na tym turnieju się nie zjawił.

Pomimo to lista startowa prezentowała się imponująco. Przyjechał Katsumasa Egoshi 5 dan, zwycięzca poprzednich mistrzostw i niegdysiejszy uczestnik shoreikai (czyli szkoły dla przyszłych profesjonalistów shogi), zresztą pojawiający sie na Kurniku pod nickiem Luzkatsumasa. Byl Larry Kaufman 5 dan, arcymistrz szachowy i najwyżej notowany na liscie FESA zawodnik o zachodnio brzmiącym nazwisku. Wszyscy najlepsi z trwogą szeptali o sile gry Paula Ogi, który w tym roku doszedł do ćwiercfinału turnieju Amateur Meijin w Japonii, co oznacza że nawiązał równorzędna walkę z prawdziwymi "pro killers". Wreszcie jako gości z Japonii zaproszono dwie zawodniczki, Yuki Kasai i Yukari Ono, aktualne posiadaczki tytułów Ladies Amateur Meijin i Ladies Amateur Osho. Dalsza część listy też wyglądała nieźle. W tej sytuacji było jasne, że moim celem w turnieju będzie co najwyżej przejście pierwszej rundy.

Jednak zanim rozpoczął się właściwy turniej, wybrani zawodnicy (w tym wszyscy z Europy) mieli możliwość rozegrania partii z prawdziwymi profesjonalistami z Japonii. Przyjechała ich aż szóstka, czterech panów i dwie panie, w tym sam pan Yashiki 9-dan, były trzykrotny posiadacz tytułu Kisei. Kazdy z profejonalistów dał symultanę na 4 planszach, z zegarami: każdy amator miał 20 minut na partię, a profesjonalista - 1 godzinę (ale za to grał 4 partie na raz). Dodatkowo panowie dawali swoim przeciwnikom handicap: grali bez gońca. Panie grały partie "hirate", czyli bez handicapu.

Każdy z wybranych amatorów miał możliwość rozegrania trzech partii. Ja zagrałem kolejno z panią Ito pro 1-dan, z panią Nodasawa pro 1-kyu i z panem Ito pro 4-dan (handicap gońca). Ku własnemu niepomiernemu zdumieniu udało mi się drugą z tych partii wygrać. Przeciwniczka okropnie rozwaliła mi zamek, ale sama zostawiła króla odsłoniętego i powystawiała się na różne widełki, dzięki którym udało mi się odbić jej atak. Potem już jakoś poszło. Pani Nodasawa pochwaliła po partii moją grę, więc oczywiście spuchłem z dumy. Niestety w pozostałych dwóch partiach zostałem zmieciony, podobnie zresztą jak większość amatorów w swoich potyczkach. Pan Yashiki 9-dan, grając bez wysiłku i dowcipkując sobie, wygrał wszystkie swoje partie dając handicap gońca i to pomimo tego, ze wystawiono przeciwko niemu najlepszych zawodnikow turnieju.

Po tych symultanach nastapil mecz pokazowy miedzy panem Yashiki pro 9-dan i panem Ito pro 4-dan. Panowie Ishikawa pro 7-dan i Kondo pro 6-dan komentowali partię na żywo, na magnetycznej planszy stojącej tuż obok zawodników. Wyglądało to bardzo dziwnie: dwóch graczy zamyślonych siedziało nad planszą, a dwa metry dalej dwóch komentatorów sypało dowcipami, komentowało poszczególne posunięcia i mowiło co akurat w tej pozycji oni by zagrali. Dodatkowo parę razy pan Yashiki, zamiast robić ruch, zapisywał go na kartce, odkładał na stół, odwracał się do publiczności i ogłaszał konkurs: co teraz zagram? Ogólnie panowie prosi zrobili z tego niezły show. Oczywiscie pan Ito 4-dan został strasznie ograny.

Dzień już się kończył, ale był jeszcze czas na rozegranie pierwszej rundy właściwego turnieju. Po rozlosowaniu numerów okazało się, że w pierwszej rundzie trafiłem na Borisa Mirnika 3 dan, mistrza Niemiec. W normalnym turnieju narzekałbym na pecha, ale tak naprawdę Boris był jednym z najsłabszych możliwych przeciwników.

Z tym, że Boris mnie łatwo ograł. Mam do siebie trochę żalu o tę partię, bo w debiucie Boris wybrał wariant, który dobrze znam. Niestety później pokręciłem kolejność ruchów i nastąpiła mała masakra.

I w ten oto sposób odpadłem z głównego turnieju Mistrzostw. Zresztą byłem w dobrym towarzystwie. Zaraz na początku nastąpiła rzeź zawodników z Europy, z których żaden nie dostał się nawet do ćwierćfinału. Na tym etapie jedynym zawodnikiem o zachodnim nazwisku był Ray Kaufman 3 dan, który dostał się nawet do półfinału i miał w nim szanse na wygraną, ale przegrał i ostatecznie zajął czwarte miejsce.

To wszystko działo się już drugiego dnia zawodów. Tego dnia też miałem jeszcze okazję sobie zagrać, bo dla tych, którzy odpadli w pierwszej rundzie, zorganizowano "turniej pocieszenia". Po wylosowaniu numerów okazało się że w pierwszej rundzie pocieszenia trafiłem na Yukari Ono Ladies Amateur Osho. No i tu już można mówić o pechu. Yukari była bardzo miła i zmusiła mnie żebym zrobił furigomę (że niby byłem ten starszy, a więc ważniejszy), ale kiedy zaczęliśmy partię już nie było tak miło. Ograła mnie niemiłosiernie, zużywając chyba 5 minut czasu. Potem wygrała cały ten turniej pocieszenia. Europejczykom poszło już w nim nieco lepiej, Jean Fortin z Francji dotarł aż do półfinału, gdzie przegrał właśnie z Yukari Ono.

Potem pozostało mi już tylko kibicowanie. Było kilka zaciętych partii, w tym półfinał między Paulem Ogi a Katsumasą Egoshim, w którym przez dłuższy czas wydawało mi się że pan Egoshi ma przewagę, aż nagle się okazało że jest wprost przeciwnie. Poznałem też bardzo miłego pana Nobumitsu Kamio, który mieszkał kiedyś w Polsce i bardzo dobrze mówi po polsku. Obiecał dać znać jeżeli jeszcze kiedyś do Polski przyjedzie.

No i to tyle. W tym roku na tarczy. Może w przyszłym będzie lepiej?

komentarze [4] skomentuj

Napisał: bklin


Komentarze:

Dodany: 27.11.2009, 08:37

Skomentował: battipa_72

Doswiadczenie bardzo cenne z technicznego i sportowego punktu widzenia - to sprawdzian dla kondycji europejskiego shogi. Mamy duzo do nadrobienia, ale sadze iz w ciagu 10 lat powinnismy dogonic japonskich amatorow (o zawodowcach nie ma co mowic, on zyja w innej galaktyce).

To dodatkowy stymul, abysmy zakladali zwiazek w Polsce.


Dodany: 26.11.2009, 13:46

Skomentował: oneye

Wielkie dzieki!


Dodany: 26.11.2009, 13:10

Skomentował: bklin

Tak wygląda uśmiechnięta z nowym mistrzem, Paulem Ogi:

http://www.flickr.com/photos /43181281@N05/4109945043

A tak zamyślona w bardzo zaciętym (i w końcu przegranym) ćwierćfinale z Katsumasą Egoshim:

http://www.flickr.com/photos /43181281@N05/4109945157/


Dodany: 26.11.2009, 12:44

Skomentował: oneye

Jak ja ci zazdroszcze, chlopie, nawet nie wiesz jak! <milczy> Nie wiem co powiedziec! Takie doswiadczenie, grrr ^^ Mam nadzieje, ze dobrze sie bawiles, mimo porazek! A! I Yuki Kasai... ! Zapraszała mnie do Japonii, ale z pewnych powodow nie mogłam Może w nastepnym ^^... Jak ona wyglada?